Sunday, 31 October 2010

Tokyo (28, 29, 30 paz)

Dotarlam do Tokyo. Odebralm bagaz z przechowani bagazu na stacji glownej i ruszylam do zabookowanego wczesniej hostelu K’s House Tokyo. Troche pobladzilam na stacji, dotarlam do hostelu pozniej niz sie spodziewalam. Z obserwacji siebie samej widze, ze moj umysl nie wpisuje sie w standardy i ramy japonskiego myslenia. Albo jestem spozniona, albo plany ogonie biora w leb. Hostel okazal sie byc bardzo przyjemny, sporo mlodych ludzi i podroznikow, szybko ulokowalam sie w pokoju. Juz gotowa do snu, probujac napisac pare slow na blogu poznalam dwie brytyjki. Ta znajomosc okazla sie byc kluczowa. Spedzilam z nimi w Tokyo wiekszosc czasu. Tym razem bez zadango planowania, bez myslanie i bez podejmowania deyzji (inaczej: podjelam tylko jedna decyzje), dalam sie poprowadzic przez Tokyo. Oddalam cala odpowiedzialnosc Lea i Ally.
Obudzilam sie w czwartkowy ranek i oslupialam. Wygladam za okno a tam pogoda typowo wyspiarska Disappointed smile No to pieknie, pomyslalam: dzisiaj przesiedze w hostelu i zabookuje dalsz trase podrozy. No ale to oznacza prace, a jak to u mnie, jak mozna sie wymigac od obowiazkow, to z mila checiaWinking smile Dziewczyny nie musialy mnie dlugo przekonywac, ze warto wybrac sie na miasto mimo rzesistego deszczu. Pierwszy wybor padl na dzielnice rozrywkowo-handlowa Shibuya, bardzo popularna wsrod mlodziezy. Wprost ze stacji trafilysmy do Starbucksa gdzie rozposcieral sie widok na jedno z najbardziej obleganych skrzyzowan w Tokyo. Setki parasoli przedzieralo sie na druga strone ulicy tworzac iluzoryczna inscenizacje taneczna. Hm, nawet w deszczu mozna sie czegos ciekawego doszukac Smile Po szybkiej kawce i paru zdjeciach wyruszylysmy na poszukiwanie bankomatu. Skonczyly mi sie yeny. Kilka nieudanych probach i udalo sie w koncu znalezc bank, ktory obsluguje karty Maestro. Wybralam pieniadze, bedzie na dalsze balowanie. Weszlysmy do jednego ze sklepow z odzieza, dopiero co odeslalam ciuchy do Pl a juz kupuje nowe?! Cale szczescie skonczylo sie na zwyklej, lekkiej podkoszulce. Zapadaly ciemnosci. Zdecydowalysmy jechac dalej. Wybor padl na Roppongi, dzielnice kulturowo-handlowa slynna szczegolnie z ciekawego nocnego zycia i kompleksu budynkow najwyzszych w calej Japonii. Nadal padalo i zrobilo sie chlodnawo a ze mijalysmy wlasnie jeden z barow z zywo zachecajaym napisem Happy Hour, postanowilysmy zacumowac na lapeczke winka. Skonczylo sie na dwoch. Po wyjsciu udalysmy sie na Roppongi Hills, gdzie dziewczyny chcialy zobaczyc rozposcierajacy sie widok na Tokyo z jednego z najwyzszych wiezowcow. Odpuscialam sobie ta przyjemnosc jako, ze w deszczu widocznosc jest raczej slaba. W Roppongi zaserwowalysmy sobie obiad w chinskiej (jak sie pozniej okazalo) restauracji i wrocilysmy do hostelu. A tu spotkalam pewnego anglika, ktorego mialam okazje poznac wczesniej w hostelu w Kawaguchiko. Chlopak jest fotografem, spedzil 5 dni czekajac na dobra pogode zeby zrobic fotke gorze. A ta okazal sie byc kaprysna. To sie nazywa zapal. Tego wieczora zebrala sie grupka na wspolny wypad. Parafrazujac cytat ‘All work & no play makes Jack a dull boy’, zdecydowlam sie dolaczyc. Byc w Tokyo i nie spiewac w barze karaoke?! Do tego nielimitowana ilosc alkoholu i zabawa byla przednia Smile Moje umiejetnosci wokalne okazaly sie byc w zupelnosci wystarczajace gdzies w okolicy 3 drinka. Pozniej poszlo gladko. Zabawa trwala do 4 rano. I tak oto, z ogromnym kacem gigantem, rozpoczal sie dla mnie nowy dzien.


DSC_0613
Shibuya skapana w deszczu
 DSC_0609











Piatek z boooolem glowy wstalam, a raczej otworzylam oczy. Pomyslalam, dzis zdecydowanie dzien na ‘prace’. Zostaje w hostelu i robie porzadki, planuje dalsza trase, robie zestawienie kosztow (hehe, cos ze studiow mi zostalo Winking smile), uzupelniam bloga i obrabiam zdjecia. Juz zasiadlam z laptopem na kolanach w lobby. Dziewczyny szykowaly sie do wyjscia, wlasciwie mialy buty juz na nogach gdy zdecydowalam w ostatniej chwili, ze ‘robota’ moze zaczekac. Tego dnia dolaczyl do nas rownie slabo wygladajacy Ozi, ktory dawal czadu z nami na karaoke. Na pierwszy plan poszla dzielnica Shinjuku, gdzie jego zachodnia czesc jest zabudowana super wysokimi wiezowcami (skyscrapers). Wjechalismy na jedna z takich wiez: Tokyo Metropolitan Government, gdzie na 45 pietrze miesci sie obserwatorium z widokiem na cale Tokyo. Miasto chowa sie za horyzontem, a granice sie zacieraja. Wschodnia strona Shinjuku jest jedna z najbardziej zatloczonych miejsc w Tokyo. Codziennie milony mieszkancow przedzieraja sie przez to miejsce. Ta czesc Tokyo slynnie z parkow rozrywki, restauracji, teatrow i kin.

DSC_0615
Widok z Tokyo Metropolitan Government
 Stamtad udalismy sie do kolejnej dzielnicy: Ginza, slynnej z designerskich butikow slynnych projektantow przeznaczonych dla bardziej wyszukanej klienteli, mieniacej sie tysiacem migoczacych neonow i swiatel. Wpadlismy z wizyta do budynku Sony, gdzie uzupelnialismy swoja wiedze o nowinki elektroniczne (cos ala gadzety z przyszlosci). Gadzety nie robia na mnie wiekszego wrazenia, ale i tak bylo kolorow, bajernie i z przepychem. Najlepszy byl maly laptopik wygladem przypominjacy damska torebke! Ekstra, male, lekkie, w sam raz dla podrozujacej kobiety z nadbagazemWinking smile Ciemnosci unosily sie nad miastem. Ogromne telebimy, kolorowe neony, oswietlone wystawy sklepowe zmienily atmosfere Tokyo. To tak jakby wejsc nagle w inny wymiar, nowa rzeczywistosc.
DSC_0657 DSC_0648
DSC_0658
Udalismy sie na wyspe Odaiba, sztucznie usypana na srodku zatoki morskiej aby podziwiac Zatoke Tokijska (Tokyo Bay) i Teczowy Most (Rainbow Bridge) wieczorowa pora. Kolejka niosla nas jakies 15 metrow nad ziemia i krazyla pomiedzy biurowcami i apartamentowcami, a my zagladalismy ludziom do mieszkan. Zatoka Tokijska wygladala zachwycajaco, spokojnie, melancholijnie, bajkowo, jak niebo rozswietlone tysiacem gwiazd. Nie czulam juz przytlaczajacej mocy Tokyo, po prostu tam bylamSmile Bedac dalej na wyspie, udalismy sie dalej do Palette Town. Jest to centrum handlowo-rozrywkowe z imponujacym salonem samochodowym Toyoty. Futurystyczne propozycje aut odjely mi mowe. Zakonczylismy wieczor w tej samej chinskiej restauracji w dzielnicy Roppongi gdzie raczylam swoje podniebienie potrawa z duzych krewetek, przegrzebek (scalops), szparagow i brokulow. Po prostu pychota! W doborowym nastroju, juz bez meczacego bolu glowy udalam sie na zasluzony odpoczynek do hostelu. 
DSC_0685 DSC_0697

DSC_0714
Rainbow Bridge

DSC_0723
Palette Town

DSC_0726
Futuromotor z salonu Toyoty

DSC_0735
Mmmnniammm, chinska uczta w Japonii




W sobote znowu padal deszcz. Okazalo sie, ze wlasnie nad Japonia przechodzi tajfun. Doswiadczenie warte zarejestrowania. Objawil sie on deszczem, chodem i mocniejszym wiatrem. Mysle sobie, w Irl przezylam tysiace takich tajfunow! A tutaj wiekszosc lotow odwolana lub opozniona. Moje dwie brytyjskie znajome wlasnie w sobotni wieczor mialy lot do UK. Poczulam lekkie poddenerowowanie, co tu robic jak i mnie lot cancelluja? Do pracy isc nie musze, wiec obawy jak szybko sie pojawily, tak szybko minely Open-mouthed smile Mimo bardzoooo brzydkiej pogody wyszlam z dziewczynami na zwiedzanie miasta. Udalysmy sie do dzielnicy Akihabara, ‘Elektronicznego Miasta’ gdzie mozna dostaac niemalze wszystko, od zarowek, poprzez kable, sprzet elektroniczny, komputery, telefony, aparaty fotograficzne, etc. Skonczylo sie tylko ogladaniu, podziwianiu i zgadywaniu co jest czym, i do czego sluzy. To bylo jedyne moje wyjscie tego dnia. Reszte przesiedzialam na necie w poszukiwaniu info o niedawno przeszlym tsunami na jednej z wysp indonezyjskich, sprawdzaniu lotow, szukaniu info, czyli jednym slowem nudna praca poszukiwacza przygod. Spakowalam plecak, i z nadzieja na sen, oczekiwalam niedzielnego poranka. Przede mna Singapur.

2 comments:

  1. Ciekawa relacja. Wciaga z kazdym wpisem coraz bardziej:)

    ReplyDelete
  2. Dzieki za feedback:) Nie bardzo wiem ile osob to czyta i czy w ogole. Ale pisac i take bede:) Gorace pozdrowienia.

    ReplyDelete