Wednesday, 27 October 2010

Osaka (24 paz, niedziela)

Wczesnie rano (8am na wakacjach to rano?!) zebralam swoje klamoty i wyruszylam z hostelu by zdazyc na pociag o 9.46 z glownej stacji Kyoto. A ze bylo dosc wczesnie zobaczylam poranek po sobotniej nocy. Szczerze niczym sie nie roznil od widoku dublinskich ulic po weekendzie. Jednym slowem brud, smrod, wymiotujacy ludzie lub pozostalosci i dziewczyny z utlenionymi wlosami utrwalonymi lakierem pamietajacym wczorajsza impreze Smile Tak sobie szlam w kierunku stacji a ze po drodze byl Nishiki Market postanowilam tam zajrzec. Niestety wiekszosc straganow bylo jeszcze nierozstawionych jako, ze zawitalam tam przed 9 rano. Ale z tego co bylo i tak daloby sie zrobic zupe. Dziwnosci i dziwolagi, roznosci rybne i wodnozyjace (np. suszone sardynki!), warzywa surowe, przetworzone i marynowane (np. marynowana rzodkiewka lub baklazan- ciekawe jak to smakuje), slodycze i ciasteczka. Wszystko pieknie zapakowane i podane. Oni sa tutaj w tym mistrzami. Zapakowac prezent w jedwabna chuste (za ok. 15e), ot co, zadna nowosci a jedynie klasyka i elegancja. Papier najlepszej jakosci, kolorem i wzorem dopasowany do orginalnego opakowania. To sie nazywa drobiazgowoscSmile

Dotarlam na stacje. Czekam na pociag. Jestem dobre 20 min przed czasem. To kawka z vending machine (ciepla ale jest i zimna wersja do wyboru) i slodka bula. Umowilam sie o 10 rano z Jessica na stacji Shin-Osaka. Juz jestem spozniona bo zgodnie z rozkladem pociag bedzie w Osaka na 10.03! Podjezdza moja luksusowa super szybka limuzna. Ludzie wysiadaja a ja czekam. Czekam az pan konduktor pozwoli mi wsiasc. Czekam i patrze na niego pytajacym wzrokiem. I nic. Czekam. Az tu pan dmucha w gwizdek, drzwi pociagu zamkaja sie a ja widze tylko jego mglisty, zajefajny ‘tylek’. Podbiegam do pana konduktora a on wzrusza ramionami. Gniew sie we mnie wzbiera, para zaczyna uchodzic uszami. No to jestem na bank spozniona Steaming mad Ide zmienic rezerwacje na pociag pozniejszy. Nastepny za 20 min. A tu nijak skontaktowac sie z Jess. No trudno, bede zwiedzac akwarium sama. W oczekiwaniu na pociag wypisuje druga ture kartek. Zawsze jest czym czas zabic. Pociag przyjezdza, tym razem wsiadam bez pytania, nauczona doswiadczeniem: lekcja nr 2. – wsiadaj, wchodz a najwyzej mnie wywala Smile Z Jessica spotykam sie na dworcu tak jak sie umowilysmy. Dziewczyna w miedzyczasie obczaila jak dotrzec do Ocenarium (czytaj wielkie akwarium z rekinami, rybami i innymi zyjatkami).

Ocenarium, owszem, bylo duze, jak przystalo na japonczykow precyzyjnie i organizacyjnie super dopracowane ale znowu te dzikie tlumy a najwiecej mlodziezy do lat… 5ciu. Jezzusss, mysle sobie, ale wkrecilysmy sie w fun park albo przedszkole. Bylo tak sobie. Troche rybek, troche rekinkow, dwa whale sharks i jakies smieszne skorupiaki. Smutno troche i rozczarowujaco.  Wolalabym zobaczyc to wszystko w rzeczywistosci (i taki tez jest planSmile). Wyszlysmy po godzinie. Szybki lunch na trwie i dalej w pociag. Tego dnia wracalam do Junko i Seana.

DSC_0533 DSC_0559DSC_0563DSC_0539

1 comment:

  1. Jak bedziesz miec okazje ogladac rekiny na zywo, tzn. nurkujac z nimi, upewnij sie, ze sa najedzone ;)

    ReplyDelete