Saturday, 9 October 2010

Sobota, 4 dni do wyjazdu (9 Oct)

No tak, mialo byc o wyjezdzie a zaczyna byc o mnie. Urzadze sobie tutaj mala prywate ale co tam, to moj blog i moge pisac co chce:) No wiec wlasnie, zostaly 4 dni do wyjazdu. Dzis sobota, dzien pozegnalnej imprezy i spotkania z przyjaciolmi i znajomymi. Wczoraj widzialam sie z F. W koncu zdecydowalismy sie spotkac i pogadac, wyjasnic sytuacje i rozstac sie jak dorosli ludzie. Bylo trudno, bardzo trudno bo moje oczekiwania rozminely sie z rzeczywistoscia. Myslalam, ze bedziemy skakac sobie do gardel, obwiniac sie i zloscic a bylo cieplo, milo, zrozumiale, wrazliwie, tak jak zawsze chcialam. Szkoda, ze dopiero w chwili rozstania zrozumielismy i zauwazylismy siebie. Ogarnal mnie smutek, duzy smutek...
Tak, dzis mam sie z ludzmi zegnac. Kurcze, bedzie ciezko skoro ja juz czuje sie smutna. Czemu rozstania tak mocno nas dotykaja? 
Spakowalam sie w 3 pudla i 1 walizke. Stoja w korytarzu i czekaja na nieuchronna podroz do Polski. Ten obraz tez napawa mnie smutkiem. Znowu zaczynam nowy rozdzial zycia... Po 4 latach w Dublinie, zamykam ta ksiege, moze jeszcze tu wroce?! Co bedzie dalej, jak potoczy sie moje zycie?! Jakie podjeme jeszcze decyzje?! Ech, zaczynaja sie u mnie klimaty egzystencjonalno-melancholijne. Pojde na spacer...

1 comment:

  1. Hola Kasiu;) Trzymam mocno kciuki za powodzenie Twojej wyprawy! Jak najbardziej popieram Twój wybór i będę z rumieńcami i szczyptą zazdrości czytała Twojego bloga;)Pozdrawiam z Łodzi
    -Agnieszka W-

    ReplyDelete