Saturday, 18 December 2010

Tajlandia–podsumowanie

Oki, czas na szybkie podsumowanie pobytu w Tajlandii. I jak mam w zwyczaju wypisze w punktach to co zaobserwowalam i co uwazam za istotne:

1. Nalezy przed wjazdem do Tajlandii zaopatrzyc sie w bilet powrotny z kraju, inaczej przechodzi sie przez malutkie piekielko przy wyrabianiu wizy on arrival. Moze tez udac sie bezposrednio do Ambasady Tajlandii w Polsce czy tez w innym kraju w zaleznosci gdzie sie jest. Goraco polecam ta opcje.

2. Zwiedzilam tylko Bangkok i polnocna czesc kraju. Dwa tygodnie na wizie przy wjezdzie do kraju to zdecydowanie za krotko. Nastepnym razem pomine polnoc i od razu udam sie na przepiekne (podobno, uslyszne opinie innych podroznikow i turystow) plaze wysp poludniowych.

3. Bangkok jest zatloczony, zanieczyszczony, glosny i brudny. Ale mimo wszystko to miasto ma pewien podprogowy urok. No bo albo sie Bangkok od razu pokocha, albo sie nienawidzi. Ja wybralam pierwsza opcje.

4. Cenowo Tajlandia wyszla najtaniej z wszystkich dotad odwiedzonych przeze mnie krajow. Nocleg w Bangkoku udalo mi sie znalezc dosc tanio na obrzezach turystycznej dzielnicy Khao San. Jedna noc w guesthousie Bangkok House, bardzo przyjemny z super przyjazdna atmosfera, za 180BHT za pojedynczy pokoj. W Chiang Mai placilam za pokoj dwuosobowy 200BHT (20zl).

5. Wycieczka jednodoniowa do Kanchanaburi kosztowala 500BHT plus koszt wejscia do Tiger Temple (500BHT – nie polecam, chyba ze ktos lubi popatrzec na uciemiezone zwierzeta). Trzydniowy trekking w gorach zakupiony w Chiang Mai kosztowal 1600BHT. Kurs gotowania rowniez w Chiang Mai 900BHT.

6. Dodatkowe koszty poniesione w Tajlandii: wiza do Wietnamu – 2300BHT, wizyta lekarska – 1200BHT.

7. Lokalna ludnosci bardzo przyjazna. Wszedzie mozna dojechac samemu publicznymi autobusami lub pociagami lub tez zorganizowac trase wyjazdu w biurze. Pewien hiszpan zorganizowal swoj pobyt w Tajlandii juz w Bangkoku ale zaplacil straszliwa sume za ‘lenistwo’ (ok. 10.000BHT).

8. Do Tajlandii przyjezdza duzo ‘wakacyjnych’ turystow, ludzi ktorym udalo sie wyrwac z biura na 2 tygodnie urlopu. Jesli chodzi o podrozujacych z odlegla data biletu powrotnego, najczesciej sa to mlodzi ludzie badz tez studenci.

9. Zjawisko ‘sponsoringu’ jest wszedzie obecne. Zaobserwowalam gro panow w srednim wieku z bogatego zachodu w towarzystwie mlodych Tajlandek. Trudno mi sie bylo przekonac do tego widoku i odczuwalam lekki niesmak. No ale nie mnie to oceniac. Po prostu odwracam glowe w druga strone. Do jednego wora wrzuce panow ‘Ladyboys’ (z drugiej nie bardzo wiem czy to sa ‘juz’ panie?). Dla niewtajemniczonych, sa to najczescie mlodzi mezczyzni bedacy w trakcie zmiany plci. Spotykalam ich najczesciej na ulicy lub w tez w sklepie. Zasada jest jedna, jak widzialam ‘kobiete’ z duza iloscia makeupu na twarzy lub tez podejrzanie zbudowana, duza szansa, ze to wlasnie Ladyboy.

10. W Bangkoku najczesciej slyszlam na ulicy jezyk niemiecki. Spotkalam tez sporo kanadyjczykow, a takze ludzi z mniej popularnych regionow Europy jak Slowenia, Estonia czy Polska. Tak, spotkalam rodakow na zajeciach z gotowania w Chiang Mai Smile Fajnie sie pichci tajskie potrawy i za razem wspomina polski kapusniak czy ogorki kiszone.

No comments:

Post a Comment